Innowatorzy


FRYDERYK CHOPIN

"Jeśli ktoś jest nadmiernie zamknięty i nieśmiały - ta muzyka nie brzmi dobrze. Jeśli jest nadmiernie otwarty i zbyt śmiały, także nie zabrzmi odpowiednio. Kluczem jest znalezienie złotego środka" powiedział Charles Richard-Hamelin jeden z pianistów biorących udział w XVII konkursie Chopinowskim w Warszawie. 

W ten niezwykły i spontaniczny sposób Kanadyjczyk zdefiniował pojęcie współczesnego innowatora. 

Twórczość F. Chopina od drugiej połowy XIX w. odczytywano bardzo różnie. F. Chopin pozostawał ważny w równym stopniu dla wielu wybitnych kompozytorów, pianistów, pisarzy, jak i dla muzyków amatorów czy wreszcie szerokiej publiczności. Dostrzegano w nim różne wartości. W Polsce podkreślano narodowy nurt twórczości Chopina, znajdując w muzyce najdoskonalszy wyraz dążenia Polaków do niepodległości. 

F. Chopin był innowatorem. Nie sposób przecenić jego nowatorstwa w dziedzinie muzyki. Wzbogacił zasób środków harmonicznych dzięki wyzyskaniu właściwości polskiej muzyki ludowej, wprowadził tempo rubato, polimetrię i polirytmię, rozwinął i zmodyfikował tradycyjne formy muzyczne, wniósł nowe formy stylizacji. Otworzył w ten sposób perspektywy dla estetyki postromantycznej, wywierając ogromny wpływ na muzykę II poł. XIX wieku i początku XX wieku, ale na zawsze przeobraziły twórczość fortepianową. 

Jak zatem F. Chopin tworzył muzykę? Wyobraźmy sobie, iż obserwujemy pokój F.Chopina. Fortepian Pleyela znajduje się przy ścianie; papier nutowy, poezje leżą na biurku kompozytora; w powietrzu unosi się zapach goździków. Przejście od pomysłu do dzieła nie zaczyna się w momencie, kiedy F. Chopin unosi swe pióro do zapisywania nut, lecz kiedy kładzie ręce na klawiaturze. Fakt, iż pomysły nasuwały się F. Chopinowi przy klawiaturze nie powinien zaskakiwać. 

Świetność kompozycji pozostaje w ostrym kontraście z trudnym do zniesienia blokowaniem się procesu twórczego F. Chopina. To, co było odkrywcze w momencie rozbłyśnięcia twórczej idei, okazywało się potworne w mozolnym dochodzeniu do formy utrwalonej na piśmie. 

Zanim F. Chopin sięgnął po pióro i papier, modelował zwykle swymi palcami przynajmniej ogólne zarysy struktury i melodii danego utworu. Owa przygotowawcza praca nadawała znamienny wygląd pierwszej pisemnej fazie procesu twórczego, tj. szkicom. F. Chopin traktował swe szkice jak prywatne dokumenty; pisał je w wielkim pośpiechu, niewiele troszcząc się o precyzję notacji. 

Po ukończeniu szkiców F. Chopin przygotowywał zwykle rękopis, który mógł być już odczytany przez inne osoby, i który można określić jako rękopis "publiczny". To jednak, co w teorii mogło być prostą, mechaniczną procedurą sporządzenia czytelnej kopii szkicu, rzadko było nią w praktyce. Zamiast zwykłego przenoszenia tekstu z jednego dokumentu do drugiego, F. Chopin kontynuował komponowanie w czytelniejszym rękopisie. Owe zmiany artystyczne mogły obejmować sprawy tak znaczne, jak przeformułowanie całych sekcji. 

Kiedy F. Chopin dokonywał kompozytorskiej zmiany w późniejszym rękopisie, często nie powracał już do wcześniejszych źródeł, aby wziąć je pod uwagę. Innymi słowy, odczuwana przez F. Chopina potrzeba nieustannych rewizji miała taki skutek w pierwszych trzech wydaniach, iż często różniły się one znacząco od siebie. Różnice te przeniknęły do tego, co wykonują pianiści i odbierają słuchacze na podstawie współczesnych wydań; ustalając tekst utworów F. Chopina wykonawcy dokonują różnorodnych wyborów spośród mnóstwa wariantów znajdujących się w oryginalnych źródłach. Zależnie więc od tego, którą edycję wybierają za podstawę swych wykonań, dwaj pianiści grający jedno i to samo dzieło mogą uzyskać jego całkiem odmienne brzmienie. 

Nawet jednak publikacja nie oznaczała końca komponowania. Niekiedy F. Chopin pragnął tak dalece zrewidować utwór już po jego wydaniu, iż wymagał od swego wydawcy nowych nakładów. Częściej jednak poprawki F. Chopina były ograniczone i sprowadzały się do zmian na stronach uczniowskich egzemplarzy drukowanych wydań. Dokonywał on adnotacji podczas lekcji za pomocą ołówka lub pióra. Wiele z tych uwag, takich jak wskazówki dotyczące palcowania i wykonania ozdobników czy oznaczenia tempa, służyło celom czysto dydaktycznym; inne uwagi zdają się wynikać ze znaczących przemyśleń. 

Warianty tworzą w muzyce F. Chopina zasadę, a nie wyjątek. Jeżeli F. Chopin pozwalał, aby za jego życia drukowano liczne wersje jego dzieł, powinniśmy respektować ową postawę w naszym podejściu do jego muzyki. Dla F. Chopina jako kompozytora (a także jako wykonawcy) muzyka stanowiła zamysł płynny, nie zaś utrwalony raz na zawsze. To właśnie tłumaczy fakt, iż niemal w każdym źródle, które miał w rękach, nieustannie komponował, poprawiał i dokonywał skreśleń. Warianty nie są "problemem" do rozwiązania. Odzwierciedlają one raczej istotowy aspekt sztuki F. Chopina. 

Pewnego razu Berlioz powiedział o muzyce wspaniałego pianisty - kompozytora, że "niestety, praktycznie nikt oprócz Chopina nie może grać jego muzyki, bo tylko On zna jej sekret". Czyżby nowe wykonania dawały możliwość tworzenia kolejnych innowacji? 

JOHN PORTMAN


John Portman, znakomity amerykański architekt, od ponad 50 lat realizuje swoje projekty na czterech kontynentach, łącząc rolę konstruktora, innowatora, artysty i przedsiębiorcy. Jego znakiem rozpoznawczym, urastającym do rangi symbolu, jest przeszklone atrium, które zajmuje w każdym projekcie centralne miejsce. Jest to konstrukcja, która rozświetla budynki naturalnym światłem oraz powiększa przestrzeń. Otwiera projekt architektoniczny na ludzi.

Portmanowska przestrzeń jest wypełniona szklanymi windami, kaskadowo ułożonymi fontannami i oświetlonymi kolumnami, jest przykładem architektury „szczęśliwego czasu”. Wiele jego projektów znajduje się w Atlancie, gdzie dorastał i zdobywał pierwsze doświadczenie, tam też znajduje się obrotowa restauracja Polaris na szczycie hotelu Hyatt, która jest turystyczną atrakcją miasta.
J. Portman jest autorem nowoczesnych projektów hoteli i centrów handlowych w Nowym Jorku, Los Angeles, San Francisko, Detroit, Singapurze, Shanghaju. Oprócz budynków rewitalizował miasta. W Warszawie wybudowano według jego projektu Westin Hotel, który we frontowej części posiada przeszkloną, podświetlaną nocą tubę zawierającą w sobie szyby panoramicznych wind.

Aby tworzyć dla ludzi J. Portman czerpał inspiracje z życia. We wspomnieniach wraca do Ogrodów Tivoli i alei Champs – Elysees. Mówi o dzieciach bawiących się na karuzeli w Kopenhadze i spacerowiczach snujących się słoneczną promenadą w Paryżu. Od zawsze obserwował ludzi, żeby dla nich tworzyć. Otwiera windy, aby już nikt nie czuł się w nich zamknięty i nie myślał tylko o swoich butach patrząc na nie z góry. Cały czas zastanawia się co trzeba zrobić, aby pomóc ludziom.

Niektórzy zarzucają mu, że w środku miasta tworzy samotne wyspy, niedopasowane do całości. Projektant – innowator wyjaśnia, że zwykli architekci projektują budynki, a potem umieszczają w nich pokoje, biura, sklepy, … . Zapomnieli, że architektura powinna być symfonią i rozpoczyna się z chwilą postawienia pierwszej kolumny, która tworzy przestrzeń dla człowieka, tak samo jak parasol ustawiony na plaży rzuca cień na plażowicza.

J. Portman przez całe życie zawodowe postępował według pięciu zasad i namawia wszystkich, żeby postępowali podobnie. Architekt podkreśla znaczenie myślenia pozytywnego. Negacja tworzy negację, z której nic nie wynika. Nie można stracić swojej wizji, nawet jeżeli przeciwnicy myślą inaczej. Namawia wszystkich do robienia hałasu. Głośnego wypowiadania swoich poglądów. Łączenia projektów ze sztuką. Wyrażania siebie. Kształtowania rzeczywistości na własne podobieństwo. Dopinguje wszystkich do zrozumienia ludzi. Uważa, że najlepszymi biznesmenami są ci, którzy szukają rozwiązań problemów, a nie sprzedają rzeczy. Nakłania do balansowania wizją i pragmatyzmem, szczególnie wobec dobrych pomysłów. Jeżeli te dwie płynące w jednym kierunku rzeki połączą się, to na pewno powstanie coś wyjątkowego. Wymaga od ludzi podejścia długoterminowego do pracy nad projektami. Uważa, że nastawienie tylko na zysk jest absurdem. Potrzebne są zaangażowanie i współpraca między ludźmi.

J. Portman – przedsiębiorca często powtarza za H. D. Thoreau (amerykański pisarz, poeta i filozof transcendentalista) złotą myśl, że „sukces zwykle przychodzi do tych, którzy nie mają czasu, aby go szukać”. Może w końcu weźmy się do roboty! Nie budujmy domów na piasku!